O biżuterii, o magii kamieni, moje prace te banalne i te mniej
Kategorie: Wszystkie | Kolczyki | różności
RSS
piątek, 10 kwietnia 2009
Czas na czas dla matki i jej poczynań

   Dziękuję Jamilce za niespodziankę. Osobiście podziwiam ją za to co robi, za 100% oryginalności i pasji, podziwiam i się nadziwić nie mogę.

   Próbuję okiełznać czas, jak zwykle zresztą i jak zwykle z wielkim trudem. Zamówienia "pod presją" zakończyłam właśnie i powiem że było mi trudno robić coś pod wymagania innej osoby. Brak rozmachu i określone ramy tworzyły w mojej głowie dosłownie czarną dziurę. Na szczęście ostatnie zamówienie było w moim stylu i w moim guście więc tchnęło we mnie troszkę świeżości i dziękuję za to Ani (bo miało być bez Pani :)). Pani Agacie muszę zamówić kamienie i wreszcie wziąć się za projekt, no i jeszcze wiele rzeczy powinnam zamówić tylko poczekam na jeden dzień urlopu od pracy i potworków. Właśnie praca, z jednej strony wspaniałe jest to że mogę uciec chociaż na chwilkę od potworków (oczywiście żeby potem pędem do nich biec i bawić się do upadłego), z drugiej strony to zabójstwo dla mojej pasji. Z prostej to przyczyny, żeby pójść do pracy muszę się w miarę wysypiać, a to wyklucza siedzenie nad kamykami do świtu.

Ale jest cudownie, wiosna i nowe pomysły i już nie mogę się doczekać kiedy pomysły zmienią się w moje wyroby.

zaleglości zdjęciowe ogromne- muszę nadrobić i pochwalić się :))

wtorek, 06 stycznia 2009
Szybki koszt

   Ha muszę się pochwalić nowym aparatem, na razie pisemnie, ale niedługo zdjęcia:)) A wogóle w porównaniu z moim starym to fantastyczny, idealne kolory, ładnie zbiera światło no i oczywiście koniec z pikseladą. Teraz tylko uczyc się fotografować... - to trudniejsze niż się wydaje, zwłaszcza że z fizyki to ja noga byłam. Swoją drogą ciekawe dlaczego nikt nie mówi zieciakom, że jeśli nie przyłożą się do kilku lekcji w szkole, to nawet zdjec nie będą potrafiły potem zrobić????

   Ale było to tak, że w niedzielę wieczorem mąż wspomniał że przydały by się mu jakieś koszty, bo w podstawowe sprzęta to zaopatrzyliśmy sie niestety zanim firma powstała:(( Nie trzeba byo mi długo powtarzać, w poniedziałek rano skoczyłam po gazetę prawną i przy okazji przytargałam do domu soniaka alfa 300 Może to troszkę za duży koszt, szczególnie la budżetu domowego, ale może w końcu uda się jakoś normalnie pracować, a przy okazji będą piękne pamiatki, bo jako gratisik dostałam bon na wykonanie albumu i na wywołanie 50 zdjątek.

   Siedzę i rozpracowuję maszynerie, oczywiście w godzinach nocnych, kiedy moje potwory nie grasują.

poniedziałek, 10 listopada 2008
Jak z Tą Weną?

Jest tak....: Nie da się siąść i zacząć robić. Mówię sobie dzisiaj zrobię nowe kolczyki, ale kiedy już całodzienny kołowrót minie, siadam i rozkładam sreberka oraz kamienie. Potem nic, dzisiaj odpuszczam, moja biżuteria ma mieć "duszę", nic na siłę. Zaparzam cherbatkę, osobisty siedzi przy komputerze, proszę go o jakaś "moją" muzykę i zagłębiam sie w temat biżuterii. Jakaś nuta, jakaś książka, konkretna postać i ogólny zarys projektu jest. Myślę nad połączeniami kamieni, co wpleść i w jakich tonacjach. Te myśli towarzyszą mi przez cały kolejny dzień, kiedy się bawię z potworkami moimi i kiedy oglądam z nimi bajki, kiedy gotuję i na spacerze.

   Powoli zestawiają się kolory i kształty. Znowu siadam, biorę drut, palnik, potem drut układa się w jakiś kształt, potem kolejny i kolejny. Dzisiaj tyle, jutro zobaczymy co z tego wyniknie. Jutro zaparzam cherbatkę, moją ulubioną, włączam muzykę, cichutko bo potworki śpią i osobisty też zajęty, więc mam czas tylko dla siebie. Otwieram kuferek z kamieniami, tyle pomysłów i tak mało czasu i te do tego pasują , a tu ciekawie będą wyglądać, ale biorę wczorajsze ramki i wracam myślami do projektu. Wtedy projekt zaczyna żyć własnym życiem, wiem co robić, jak zapleść, owinąć, w którym miejscu i w jakiej pozycji. Tylko chwila zastanowienia, żeby połączenie było najmniej widoczne. Osobisty - "już późno, trzeba się wyspać" Ja - " dobrze już składam i idę. Osobisty śpi, muzyka jeszcze nie wyłączona, a ja dopijam kolejną cherbatkę i z ciekawością znów otwieram kuferek z moimi skarbami. Oglądam i siadam wygodniej i dalej zaplatam. Kończę, jutro oksyda i zdjęcia. Jeszcze tylko przymierzam i patrzę w lustro, ślicznie tak miały wyglądać.... i to uczucie dumy.

Potem zdjęcia i Pani A.., R..., M...,..kupuje, a ja zastanawiam się czy będzie zadowolona, bo ja jestem.

Rano zaparzam kawę, siadam i myśle skąd wziął się ten czy inny pomysł, czy ja sama wymyśliłam Ten wzór i kiedy...?

poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Zapowiedź - odsłona1

   Jeśli znajdę tylko dłuższą chwilkę czasu i troszkę spokoju, zrealizuje wreszcie projekt bransoletki z cytrynów. Projekt siedzi mi w głowie od kilku tygodni, no ale.....

   Wstawiam przed..przed...przedprojekt- czyli projekt w fazie projektowania. Ciekawe co z tego wyniknie.