O biżuterii, o magii kamieni, moje prace te banalne i te mniej
Kategorie: Wszystkie | Kolczyki | różności
RSS
piątek, 21 listopada 2008
Wieczorową porą

Oj dzieje sie dzieje. Powtórzę się chyba 1000-czny raz - ja chcę 48godzinną dobe! Potworki zajmują mi cały dzień, każda chwilkę dosłownie, ale nie poddaje się. Kiedy duży drań i ten mniejszy już śpiął, zasiadam wreszcie do tego co lubię najbardziej (oczywiście poza potworkami), druciki i kulki ida w ruch i sama nigdy nie wiem co z tego wyniknie.

   Stawiam oczywiście na dokładność, bo nie jestem najlepszym sprzedawcą, nie potrafię wypchnąć wszystkiego co zrobie. Jeśli coś mi się nie podoba, to nawet po wielu godzinach pracy idzie takie cudo do rozbiórki:))

Ale co tam. Ostatnie moje prace przedstawiam, a właściwie jedną.

wire wrapping

Sensible

w modna.pl

Srebro 999, czerwono-krwiste granaty oraz fasetowany onyks. Zaplecione techniką wire- wrapping.

granaty, wire - wrapping

wire - wrapping, granaty, biżuteria autorska

 

A miało być zupełnie perełkowo i na biało na dodatek, ale jakoś tak zeszło mi na przeciwny kolor, także w połowie pracy musiałam wszystko zmieniać na nowo, bo niestety tylko jedną ramkę taką przygotowałam. Ale będzie i na biało....krótce.

 

22:46, magdaigra , Kolczyki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 10 listopada 2008
Elfy w fioletach

 Leithian

 

Kolczyki na sztyftach wykonane od podstaw ręcznie ze srebra próby 930,i najwyższej próby 999, oraz fasetowanych kul ametysty i fasetowanych kropli onyksu. Całość oksydowana i polerowana. Długość kolczyków -4,5cm

   Subtelne i niezwykle kobiece kolczyki mają coś w sobie z klimatu krain stworzonych przez Tolkiena. Przywodzą na myśl elfich mieszkańców Ardy.

Silmaril I

Dla Pani Agaty

Srebro prób 925 i 99 oplata fasetowaną kulkę ametystu. Kolczyki na sztyftach niewielkich rozmiarów ok. 2cm, próbowałam wydobyć z nich troszkę masywności. Silmaril to jeden z klejnotów Świata stworzonego przez Tolkiena. Ach te Elfy....

15:14, magdaigra
Link Dodaj komentarz »
Jak z Tą Weną?

Jest tak....: Nie da się siąść i zacząć robić. Mówię sobie dzisiaj zrobię nowe kolczyki, ale kiedy już całodzienny kołowrót minie, siadam i rozkładam sreberka oraz kamienie. Potem nic, dzisiaj odpuszczam, moja biżuteria ma mieć "duszę", nic na siłę. Zaparzam cherbatkę, osobisty siedzi przy komputerze, proszę go o jakaś "moją" muzykę i zagłębiam sie w temat biżuterii. Jakaś nuta, jakaś książka, konkretna postać i ogólny zarys projektu jest. Myślę nad połączeniami kamieni, co wpleść i w jakich tonacjach. Te myśli towarzyszą mi przez cały kolejny dzień, kiedy się bawię z potworkami moimi i kiedy oglądam z nimi bajki, kiedy gotuję i na spacerze.

   Powoli zestawiają się kolory i kształty. Znowu siadam, biorę drut, palnik, potem drut układa się w jakiś kształt, potem kolejny i kolejny. Dzisiaj tyle, jutro zobaczymy co z tego wyniknie. Jutro zaparzam cherbatkę, moją ulubioną, włączam muzykę, cichutko bo potworki śpią i osobisty też zajęty, więc mam czas tylko dla siebie. Otwieram kuferek z kamieniami, tyle pomysłów i tak mało czasu i te do tego pasują , a tu ciekawie będą wyglądać, ale biorę wczorajsze ramki i wracam myślami do projektu. Wtedy projekt zaczyna żyć własnym życiem, wiem co robić, jak zapleść, owinąć, w którym miejscu i w jakiej pozycji. Tylko chwila zastanowienia, żeby połączenie było najmniej widoczne. Osobisty - "już późno, trzeba się wyspać" Ja - " dobrze już składam i idę. Osobisty śpi, muzyka jeszcze nie wyłączona, a ja dopijam kolejną cherbatkę i z ciekawością znów otwieram kuferek z moimi skarbami. Oglądam i siadam wygodniej i dalej zaplatam. Kończę, jutro oksyda i zdjęcia. Jeszcze tylko przymierzam i patrzę w lustro, ślicznie tak miały wyglądać.... i to uczucie dumy.

Potem zdjęcia i Pani A.., R..., M...,..kupuje, a ja zastanawiam się czy będzie zadowolona, bo ja jestem.

Rano zaparzam kawę, siadam i myśle skąd wziął się ten czy inny pomysł, czy ja sama wymyśliłam Ten wzór i kiedy...?